środa, 19 października 2016

#32. Jesienny kurczak

Ambition z dbałościąDo stworzenia wpisu zainspirował mnie durszlakowy konkurs #Ambition na danie "z dbałością". Temat szeroki, a ja po przeczytaniu hasła od razu wiedziałam, co przygotuję.
W ogrodzie znalazłam jeszcze kilka papryk, na strychu suszył się czosnek, od znajomej dostałam wielką paczkę suszonego na słońcu oregano z jej ogrodu, a cukinię skubnęłam babci. Przecier pomidorowy też własny, osobiście przecierany ;). Samo zdrowie! Ale w tej potrawie to jest tylko część "dbałości" ;). Uwielbiam połączenie kolorów, które tworzy się na talerzu - kojarzy się ze słoneczną, kolorową jesienią. Nic, tylko jeść!

Aaaa, i skoro przy temacie jesieni jesteśmy - dla mnie to idealna pora na zmiany w domu, w którym w końcu spędzam więcej czasu (nikomu nie chce się wychodzić na to zimno i deszcz ;) ) - sklep Dajar oferuje nam 10 % zniżki, wystarczy podać hasło ZDROWE-GOTOWANIE. I może jakiś nowy wystrój kuchni wpadnie? ;)

Składniki:
3 średnie filety z kurczaka
1 wyciśnięty ząbek czosnku
1 cm świeżego imbiru przeciśniętego przez praskę lub drobno posiekanego
2 łyżki oleju
2 łyżki sosu sojowego
6 małych lub 3 duże papryki - po 2 zielone, czerwone i białe lub żółte
1 średnia cukinia
200 g przecieru pomidorowego
1 łyżeczka cukru
2 łyżeczki suszonego oregano

Przygotowanie:
Filety kroję w cienkie, długie paski i marynuję w oleju wymieszanym z sosem sojowym i czosnkiem oraz imbirem.
W tym czasie obieram papryki i cukinię. Papryki kroję w cienkie paski, cukinię w kosteczkę.
Kurczaka przekładam na patelnię, krótko obsmażam na dużym ogniu. Zmniejszam ogień, dodaję cukinię i duszę razem pod przykryciem ok. 5 minut, dodaję przecier i cukier, duszę razem kolejne 5 minut, do zmięknięcia cukinii. Po tym czasie dodaję pokrojoną paprykę, zostawiam potrawę na małym ogniu na jeszcze ok. 5 minut. I gotowe :). Ja takiego kurczaka podaję z zieloną soczewicą lub brązowym ryżem, ale wybór dodatków jest zupełnie dowolny :).




[EDIT]
Danie miało być z soczewicą, ale niestety moją porcję ktoś zjadł szybciej :(

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

#31 Indyjska pomidorowa - dahl z soczewicy


Dahl - ani zupa, ani gulasz. Według mnie - lepsza wersja swojskiej pomidorowej ;). Można ją podać jako zupę, ale równie dobrze sprawdzi się w roli dania głównego.

Garam masalę można kupić gotową - czasami można ją znaleźć w dobrze wyposażonych marketach lub na stoiskach z przyprawami. Mi akurat się skończyła, ale z pomocą przyszła książka "Kuchnia Kryszny" (autor: Adiraja Dasa). Na końcu wpisu znajdzie się też i ta receptura :)


Pomidorowy dahl z soczewicy

Składniki:
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
2 łyżki masła lub oleju
1 łyżeczka garam masali
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżka drobno posiekanego lub przeciśniętego przez praskę świeżego imbiru
0,5 łyżeczki chilli
1 puszka pomidorów Łowicz
1 kartonik przecieru pomidorowego Łowicz
1 litr wywaru z warzyw
1 szklanka czerwonej soczewicy
Pół puszki (200 ml) mleka kokosowego (wymieszanego!)
Sos sojowy do smaku


Przygotowanie:
Cebulę i czosnek posiekać jak najdrobniej, przesmażyć krótko na rozgrzanym w garnku oleju. Do garnka wsypać wszystkie przyprawy, podsmażyć jeszcze kilkanaście sekund, aż zrobią się jeszcze bardziej aromatyczne. Dodać pomidory z puszki i przecier, zalać wywarem warzywnym, dodać soczewicę i mleko kokosowe. Wymieszać, gotować przez ok. 25 minut (aż soczewica zmięknie). Na końcu doprawić sosem sojowym do smaku (ja wlałam ok. 1 łyżki).
Pomidorowa? Inaczej! Tak się teraz robi samo najlepsze!

Garam Masala wg Kuchni Kryszny

Składniki:
4 łyżki nasion kolendry
2 łyżki kminu rzymskiego
2 łyżki ziaren pieprzu
2 łyżeczki nasion kardamonu
1 łyżeczka całych goździków
2 5-centymetrowe kawałki kory cynamonu
Przygotowanie:
Zmielić razem wszystkie składniki.

Przygotowując masalę można też najpierw każdy ze składników osobno uprażyć na suchej patelni z grubym dnem, następnie wszystko razem zmielić.
Ja wolę tę drugą wersję - z prażeniem :)

poniedziałek, 1 lutego 2016

#30 Chałka na miodzie i suchych drożdżach

Bez zbędnych wstępów - idealna na śniadanie, aromat pieczonej chałki rozbudzi nawet największego śpiocha (potwierdzone!).Jeżeli doczeka - następnego dnia jest równie dobra, co zaraz po upieczeniu :).

Składniki

450 g mąki pszennej
torebka suchych drożdży (8 g)
1 łyżeczka kurkumy
100 ml ciepłego mleka
100 ml ciepłej wody
1 jajo
2-3 łyżki miodu
2 łyżki roztopionego masła (ew. oliwy)
Spora szczypta soli

Kruszonka:
4 łyżki mąki
2 łyżki masła
2 łyżki cukru

odrobina mleka do smarowania ciasta

Przygotowanie
Mąkę wymieszać z drożdżami, kurkumą. Osobno wymieszać mleko, wodę, tłuszcz, jajko, miód i sól. Mokre składniki wlać do suchych, wyrabiać ręką do uzyskania gładkiego, elastycznego ciasta.
Odstawić na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia,  jeszcze raz krótko wyrobić. Podzielić ciasto na 3 wałeczki, zapleść warkocz, końce podwijając pod spód. Przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (u mnie spora, szeroka keksówka),odstawić do wyrośnięcia na kolejne pół godziny.
W krainie miodem płynącej...
W tym czasie przygotować kruszonkę - połączyć wszystkie składniki, tak aby uzyskać okruchy. Wyrośniętą chałkę posmarować mlekiem, posypać kruszonką. 


Piec ok. 30-35 min w 180*C, do uzyskania brązowej, chrupiącej skórki.



poniedziałek, 14 grudnia 2015

#29 Pierniczki idealne

Wczoraj piekliśmy i dekorowaliśmy pierniczki. Sześciosobowa grupa nie podołała w jeden wieczór półtorakilogramowi pierników. Zjedliśmy ich masę, a i tak każdy dostał swoją porcję, obdarowaliśmy nimi także jeszcze kilkoro znajomych i naszych rodziców. I jeszcze zostało sporo na naszą choinkę i do podjadania przed świętami. Starczy ich chyba aż do Wielkiej Nocy ;). Dekorowanie kończyliśmy dziś od rana, przynajmniej obiadu nie trzeba było gotować, bo lukier jakimś dziwnym cudem ubywał odwrotnie proporcjonalnie do ilości udekorowanych pierniczków ;).


A przepis idealny na pierniki dostałam od Ady (jeszcze raz wielkie dzięki!)

Jeżeli jeszcze nie zrobiliście pierników, te będą idealne, robione nawet 1-2 dni przed świętami zdążą zmięknąć!

Składniki
550 g mąki
300 g miodu
100 g cukru pudru
120 g masła
1 jajko
2 łyżeczki sody
pół torebki (10 g) przyprawy do piernika
1 łyżka kakao

Przygotowanie
Masło roztopić, do ciepłego dodać miód, wymieszać, Do ostudzonego masła z miodem dodać jajko, wymieszać. Wymieszać mąkę, przyprawę, sodę, kakao i cukier, dodać miks masła z miodem i jajkiem, wyrobić ciasto, Gdyby było zbyt rzadkie - dodać trochę mąki. Powinno mieć konsystencję plasteliny. Włożyć do lodówki na ok. 30 min. Wałkować na grubość ok. 0,5 cm i wycinać dowolne kształty,
Piec ok. 10 min w 180*C (idealnie wychodzą na termoobiegu - z resztą tylko ta funkcja działa w moim piekarniku, a przy okazji można upiec kilka blach na raz :) ).

Z miodem sztucznym podobno szybciej robią się miękkie. No i grubiej rozwałkowane - też. Po wyjęciu z piekarnika wydają się niedopieczone - bez paniki, po ostygnięciu stają się twarde.


Do dekoracji polecam lukry:

Lukier cytrynowy/pomarańczowy - nie kryje tak ładnie jak królewski, nie jest taki biały, ale tego lukru zwykle używam z barwnikami, więc nie ma to znaczenia. Rewelacyjnie pokręca smak pierniczków :)
Do cukru pudru dodajemy stopniowo, po kilka kropli, sok z wyciśniętych cytryn lub pomarańczy, ucieramy na pastę o konsystencji, jakiej potrzebujemy - do polewania całych pierniczków rzadszy, do przylepiania ozdób gęstszy :).


Lukier królewski - idealnie biały, ładnie kryjący, gęsty, dość szybko wysychający.
1 białko ubić mikserem z odrobiną soli, dosypywać stopniowo cukier puder w ilości ok. 1,5 szklanki na jedno białko.
Można go zrobić też bez ubijania - po prostu utrzeć białko z cukrem pudrem, w proporcjach 1,5 szklanki na 1 białko.
Wydaje mi się, że ten ubijany ma lepszą konsystencję i szybciej wysycha :)

Dobrze wypieczone święta

Durszlak wraz z Amicą trafili idealnie. W konkursie w którym bierzemy udział można wygrać piekarnik (nasz 18-letni zepsuł się zaraz po osiągnięciu dojrzałości jakiś miesiąc temu;) ) lub rozdrabniacz (kilka dni temu, podczas siekania orzechów, nasz odmówił współpracy tym samym przekreślając mój plan zrobienia masła orzechowego...).

Obejrzyjcie koniecznie Świąteczne pierniczki od Amici :)

niedziela, 6 grudnia 2015

#28 Błyskawiczne owsiane ciasteczka - bez glutenu, jajek i mleka (z czekoladą)

Ciastka idealne - bez najpopularniejszych alergenów, błyskawiczne (3 minuty miksowania i 15 minut pieczenia - można przygotować nawet przy gościach :) ), bez potrzeby brudzenia miliarda misek (tutaj wystarczy nam jedna ;) ), zdrowe - bo bez chemii i bez cukru (miód się nie liczy! :P), ze świątecznym akcentem (korzenne przyprawy),  no i najważniejsze - przepyszne!

Z opcjonalnym czekoladowym dodatkiem - są jeszcze lepsze, kremowy dodatek wśród chrupkich płatków - rewelacja :)


Składniki
1 banan
1 łyżka miodu
1 łyżeczka cynamonu/przyprawy korzennej
1/4 szklanki mąki bezglutenowej (u mnie gryczana) - nie koniecznie
1/4 szklanki wody
1 szklanka płatków owsianych
2 łyżki drobno startej gorzkiej czekolady lub drobnych czekoladowych groszków (opcjonalnie)

Najpierw blenderem miksuję banana z miodem i przyprawami, dodaję wodę, płatki owsiane i mąkę, wszystko razem blenduję do wymieszania się składników. Powinna powstać gęsta, ciężka, dająca się formować rękami masa. W razie potrzeby - dosypuję płatków lub mąki albo dolewam wody. Na końcu dodaję czekoladę i krótko miksuję.

Przygotowanie
Następnie należy uformować z masy kulki i rozpłaszczać je na blasze. Ja w swoje powciskałam dodatkowo kolorowe czekoladowe draże (zamiast nich można użyć czekoladowych groszków). Ciastka pieką się ok. 15 min w 180*C.

Moje wypieki. Wielki powrót
Wpis walczy w durszlakowym konkursie. Prowadzę bloga, żeby zapisywać co ciekawsze przepisy i móc do nich wrócić w przyszłości. Jednak zdecydowanie wolę papierowe wersje przepisów, grzebanie w książkach i wracanie do najbardziej usmarowanych czekoladą, zatłuszczonych i wymiętych stron z ulubionymi przepisami ;). A książka o którą walczę, to dokładnie ta: Moje wypieki. Wielki powrót. Klikajcie w link i sprawdźcie, bo zapowiada się ciekawa pozycja wśród kulinarnych książek. Drugą nagrodą jest dodatkowo: Moje przepisy i pomysły - może powstanie wersja pisana mojego bloga? ;)
Kuchnia wegetariańska i wegańska

wtorek, 6 października 2015

#27 Daktella. "Długa przerwa to była" ~Yoda

Długa, a nawet baaaaardzo długa. Ale cóż - wracamy ;).
Też tak czasem macie, że jak coś jest tańsze, to kupujecie to, nie wiedząc co z tym zrobić? Tak u mnie znalazła się 400 g paczka daktyli, których nawet za bardzo nie lubię. Coś trzeba było zrobić, okazja też się znalazła, więc do dzieła!
Daktella idealnie nadaje się do wszelkich naleśników, gofrów czy kanapek. Albo do podjadania wprost ze słoika ;)

Daktella czyli ulepszona wersja nutelli

Składniki

400 g daktyli 
1 niepełna szklanka gorącego mleka (lub mleka roślinnego, ewentualnie wody
3-4 łyżki kakao
szczypta soli
Opcjonalnie: 100 g zmielonych orzechów laskowych

Przygotowanie
Daktyle zalać gorącym mlekiem, odstawić na kilka godzin (minimum 3 godziny). Po tym czasie zblendować daktyle z mlekiem i szczyptą soli na gładką masę, stopniowo dodając kakao (warto sprawdzać od czasu do czasu czy ilość kakao jest już wystarczająca). Do kremu można dodać orzechy laskowe, co by nasz krem był bardziej nutellowy, jednak u nas obdarowana osoba nie lubi orzechowych kremów - a i tak było pyszne! :)

Z podanej ilości wyszło 3/4 sporego (chyba) litrowego słoika, widocznego na zdjęciu. 

sobota, 28 marca 2015

#26 Kokosowy krem

Tym razem bez zbędnych wstępów - przepyszny krem kokosowy.

Krem kokosowy

Składniki

100 g wiórków kokosowych
1,5 tabliczki białej czekolady
Duży kubek śmietanki 30% (330 g)


Przygotowanie

Wiórki przełożyć do blendera, miksować kilka minut, do momentu w którym z kokosa zacznie wydzielać się tłuszcz kokosowy (zacznie mieć kremową konsystencje, trwa to od 8 do 15 minut). W tym momencie dodajemy po łyżce wrzącej wody, i miksujemy kilka minut. Wodę należy dodawać dopóki masa kokosowa nie będzie miała konsystencji bardzo miękkiego, utartego masła. 

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej, do roztopionej dodajemy partiami masę kokosową. Zostawiamy do ostudzenia.

W międzyczasie ubijamy śmietankę. Do ubitej śmietany dodajemy partiami zimną masę czekoladowo-kokosową, mieszamy łyżką, tak aby nie zaburzyć puszystej konsystencji śmietany i połączyć dokładnie masy. 

My deser podaliśmy z kawałkami ananasa.